W tym roku mieliśmy szanse z mężem i 3 córkami przeżyć Oazę 1 stopnia w Orchard Lake w Michigan. Były to szczególne chwile w naszym życiu. Zacznę jednak od tego , iż gdyby ktoś zapytał nas jeszcze 3 lata temu , czy rekolekcje w Domowym Kościele są potrzebne , to pokręcilibyśmy pewnie głowami , że niekoniecznie . Bo to przecież ogromny wysiłek czasowy czy finansowy . Jednak spotkałam się z takim stwierdzeniem , że najważniejsze jest pragnienie w sercu , a reszta zajmie się Pan Bóg . Tak było i w naszym przypadku . To były już nasze 3 rekolekcje i faktycznie najpierw było pragnienie , decyzja , a potem rozłożone ręce : Panie Jezu Ty się tym zajmij.

Z czasem wszystko układało się pomyślnie , choć wiadomo , to byłoby za proste, więc musieliśmy się nasłuchać ze strony naszych pociech jakie to z pewnością będzie dla nich trudne . Odbierało nam to sporo sil , ale nie poddawaliśmy się I modliliśmy się o owoce działania Ducha Świętego dla wszystkich , którzy będą brali w tych rekolekcjach udział.

To przedsięwzięcie było bardzo dobrze zorganizowane przez Parę Odpowiedzialna Renie I Krzysia Kaczor. Jestem pod ogromnym wrażeniem skali tego zaangażowania, gdyż każda grupa wiekowa miała swoje zajecie , naukę, modlitwę , czy czas wolny. Pojawiły się cudowne animatorki z Polski , nie wspominając o wspaniałym kapłanie ks. Marku Borowskim , który niestrudzenie i pięknie prowadził swoja trzódkę poprzez te 15 dni. Każdy dzień miał w sobie tyle pokładów wiadomości, radości , modlitwy i relaksu , że nie wyobrażamy sobie lepszych wakacji .

Osobiście Pan przyszedł do mojego serca z Laska uzdrowienia moich zranień , które były dla mnie ogromnym ciężarem. Bóg przychodzi jednak niespodziewanie , w lekkim powiewie , wtedy , kiedy nawet się nie spodziewamy …… i leczy . Panu niech będzie za to Chwała !

Urszula I Andrzej

Latem 2019 r. odbyły się jednocześnie trzy Oazy: Oaza dzieci Bożych, Oaza Nowego Życia oraz Oaza Rodzin pierwszego stopnia.

Wydarzenia te miały miejsce w Orchard Lake, MI. Jest to polski ośrodek z katolickim liceum, Polską Misją oraz Seminarium Duchownym. Latem jest to piękne miejsce z idealnymi warunkami do oaz, rekolekcji oraz wypoczynku dla rodzin. Jesteśmy wdzięczni gospodarzowi całego ośrodka ks. kanclerzowi Mirosławowi Królowi oraz jego współpracownikom za otwartość i gościnność.

W oazach wzięło udział 12 rodzin: dzieci w Oazie Dzieci Bożych, młodzież w Oazie Nowego Życia oraz małżonkowie w Oazie Rodzin.

W naszych początkowych krokach w ruchu światło-życie, jako rodzina wahaliśmy się czy Oaza to jednak nie za długi okres czasu. Dopiero rekolekcje ORAR ll w zeszłym roku uświadomiły nam jak ważne jest to, abyśmy szli charyzmatem ruchu.
Lipcowa oaza była pierwszą oazą w życiu naszej rodziny. Ten owocny czas jeszcze bardziej zmobilizował nas, aby z radością i odwagą świadczyć od jedynej prawdziwiej wierze w Jezusa Chrystusa, gdziekolwiek tylko jesteśmy. Aby żyć owocami Ducha Świętego.

Niesamowicie dotknęło nas doświadczenie Wspólnoty. Każdego dnia czuliśmy, że jesteśmy jedną rodziną. Często wspominamy wieczór modlitwy wstawienniczej.

Niezmiernie budujące były również świadectwa i postawy osób uczestniczących w Oazie. Były dla nas namacalnym dowodem działania Pana Boga w naszych rodzinach, o ile tylko zaprosimy go do własnego życia. O ileż łatwiej wtedy pokonywać codzienne trudności.

Jestem szczęśliwa ze dołączyłam do mojego męża i wstąpiłam do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Gorąco wierze, że Pan wyciągnie z tego dobre owoce.

Mocno wyryły się słowa ks. Marka, że świętość to większe wymaganie od siebie a mniejsze od innych.
Chcielibyśmy podziękować księdzu moderatorowi Markowi Borowskiemu, naszej niezawodnej parze prowadzącej Renacie i Krzysztofowi Kaczor z Chicago, diakonii wychowawczej z Polski oraz księżom i klerykom Seminarium w Orchad Lake. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za te dni. Kolejny zaś rok napawa nas nadzieją i radością.

Lidia i Marcin

Kochani,
Jesteśmy małżeństwem od 27 lat. Mamy cztery córki. W Kościele Domowym jesteśmy od czterech lat.
Decyzja o wyjeździe na oazę zapadła bardzo szybko. Gdybyśmy próbowali analizować wszystkie za i przeciw okoliczności to byśmy nie wyjechali. Nasza najstarsza córka, tuz przed wyjazdem na oazę, dostała prace na wakacje. Zaraz po przyjeździe dostaliśmy wiadomość, że jest zawieszona w tej pracy z powodu wyjazdu. Druga z kolei córka uprawia siatkówkę i akurat w terminie oazy wypadły jej treningi przygotowujące do zakwalifikowania się do drużyny na nadchodzący rok szkolny. Oprócz tych okoliczności “Zły” szalał przed i w trakcie trwania oazy. Towarzyszyły nam chwile zwątpienia i ucieczki. Ale po tygodniu trwania oazy zabłysło światło nadziei. Słowo Boże, adoracje, modlitwy, otoczenie serdecznymi ludźmi, jednym słowem wspaniały pokarm dla duszy i ciała, sprawiły, że zaczęliśmy być dotykani czymś innym; czymś co przynosiło radość, pokój, ufność i odwagę. Zobaczyłam uśmiechnięte dzieci, pogodnego męża i cala wspaniała grupę oazowa. Moje ciało napełnił pokój, a duch zaczął rozkwitać. Poraz kolejny, ale tym razem jakby przejrzyście i prawdziwiej, stanął Pan Jezus tuz obok mnie. Zrozumiałam ze jestem powołana do służby i miłości czyli ciągłego dawania. Stało się to chyba po tym jak otwarłam szeroko drzwi do mojego serca Chrystusowi i obrałam Jezusa jako Króla i Zbawiciela. Słowo Boże stało się dla mnie ogromna wartością bez którego nie mogę teraz żyć i które potrafi mnie przeniknąć. Po każdym upadku staram się o Nowego Człowieka.
Ponadto, na oazie nie można było się nudzić. Wszystko odbywało się z ogromna dynamika. Na nudy nie było miejsca. Dziękujemy razem z mężem Panu Bogu i organizatorom za wspaniały pokarm dla duszy i ciała. Po przyjeździe, jedna córka odzyskała prace a druga dostała się do drużyny siatkówki.
Chwała Panu,

Bożena z mężem Andrzejem

Kochani, na wstępie pragnę Dobremu Bogu podziękować za możliwość podzielenie się z Wami naszym doświadczeniem Oazy I stopnia, która odbyła się w lipcu w Orchard Lake, Michigan, a w której dzięki Bożej łasce mogliśmy uczestniczyć. Czynie to z wielką radością w sercu i zarazem jest to moim obowiązkiem, aby dzielić się z Wami wiarą w imię i na chwałę naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Pozwolę sobie zacząć od przytoczenia słów św. Pawła z Listu do Rzymian: „Gorąco bowiem pragnę was zobaczyć, aby wam użyczyć nieco daru duchowego dla waszego umocnienia, to jest abyśmy się u was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą – waszą i moją. Rz.1 11-12”. Paweł pisząc do Rzymian zwraca uwagę na wspólnotę, jaką jest Kościół i podkreśla, że ważnym jest dla niego, nie tylko nieść im (Rzymianom) pokrzepienie, ale i też pokrzepić się samemu ich wiarą. Paweł, uczeń Chrystusa, który przecież żył razem z Naszym Panem przez 3 lata, był świadkiem wielu cudów i uzdrowień, a na koniec został posłany i otrzymał pełnie darów Ducha Świętego potrzebuje pokrzepienia. Pokrzepienia od Kościoła, który dopiero się formuje.

Wracając do naszej Oazy – nie mógłbym zliczyć wszystkich owoców jakimi obdarzył Nas Pan w trakcie jej trwania i jakimi w ciąż nas obdarza budując na doświadczeniu rekolekcji. Jednak, gdy ostatnio przeczytałem w/w słowa św. Pawła to Jezus pokazał mi prawdziwy sens i owoc tych dwóch tygodni. Wspólnota! Kościół jest wspólnotą. Tak często słyszałem – wspólnota wspólnot. Do tej pory chyba tego nie rozumiałem, był to dla mnie kolejny „dobry slogan”. Jak bardzo ja i moja rodzina potrzebowaliśmy spotkania z żywą wspólnotą Kościoła. Jak bardzo chcieliśmy być pokrzepieni, ale też pokrzepić innych.

To jest niesamowite, jak Pan Bóg nas zna i kocha. Potrafi postawić odpowiednich ludzi na naszej drodze. Takich, którzy swoją wiarą i doświadczeniem Boga otwierają na oczy. Właśnie takich dał nam w trakcie rekolekcji. Często wpadałem w pułapkę zamykania się i przeżywania wiary sam ze sobą i dla siebie. Dopiero po rekolekcjach, ja, jak i cała moja rodzina widzimy jak samolubne to było. Pan obdarza nas Wiarą abyśmy nieśli ją dalej – na pokrzepienie innych, ale także, co ważniejsze potrafili otworzyć się na innego człowieka i pokrzepili się jego wiarą.

Rekolekcje pomogły nam zrozumieć, że to my tworzymy Kościół. Moja rodzina jest posłana i uzdolniona przez Chrystusa do dzielenia się swoimi talentami i głoszenia ewangelii, ale nie samotnie, nie dla siebie, ale właśnie we wspólnocie i dla wspólnoty. Zrozumieliśmy, że bycie naśladowcą Chrystusa wymaga powstania z kanapy i pójścia pod prąd. Myślę, że hasłem naszych rekolekcji mogły by się stać słowa ks. Marka, tak często powtarzane, a jakże wymowne. „Tylko zdechłe ryby płyną z prądem”. Ja i moja rodzina zrozumieliśmy, że dane nam zostało nowe życie. To życie chcemy dać innym ludziom i jak żywa, zdrowa ryba płynąć pod prąd naprzeciw zasadą i regułą tego świata – tak jak pokazał to nam nasz Mistrz, Jezus Chrystus.

Wszystkie spotkania, rozmowy, modlitwy, wspólne nabożeństwa i adoracje i przede wszystkim wspólna modlitwa wstawiennicza, gdzie wielu z Nas spotkało Boga żywego doprowadziły nas do przemiany. Przemiany serc i umysłów. Przemiany w nowego, lepszego człowieka, który pragnie wykrzyczeć za św. Pawłem – „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus!”

Justyna i Łukasz

ORAR II st. w Orchard Lake , Michigan

Ani fakt , że byliśmy już kilkukrotnie na tych rekolekcjach, ani choroba, ani ogólny brak ,,entuzjazmu wyjazdowego’’ nie przeszkodziły nam w uczestnictwie w tych rekolekcjach prowadzonych przez księdza Marka Borowskiego oraz parę filialną  Danutę i Andrzeja Bartosików.

Wyjazd na te rekolekcje okazał się dla mnie przypomnieniem i umocnieniem w posłudze animatorskiej. Chciałabym zawsze pamiętać to, co tak mocno zwróciło moją uwagę podczas jednej z konferencji; konkretnie fragmentu filmu z konferencji siostry Jadwigi Skudro na temat powołania i postawy pary animatorskiej.

Słowa siostry o misji powierzonej przez Boga by być parą animatorską i potrzebie głębokiego życia modlitewnego animatorów zapadły mi w serce. To Pan daje swoje łaski, to On mnie powołuje więc nie muszę i nie mogę polegać na sobie, na swoim intelekcie, swoich siłach, zdolnościach.

Drugim najistotniejszym aspektem pracy pary animatorskiej, o którym ,,usłyszałam” na tych rekolekcjach jest życie modlitewne animatora.  Moja relacja z Bogiem na modlitwie, mój Namiot Spotkania z Bogiem ma ogromne znaczenie dla tej grupy do, której zostałam powołana. Przywołane słowa księdza Wojciecha Danielskiego ,,animator może doprowadzić innych tylko tam, gdzie sam doszedł’ uzmysławiają mi tę prawdę. Poprowadzić do modlitwy swoją rodzinę, swój krąg mogę tylko jeśli sama będę trwać wytrwale w modlitwie.

Gdy dialog małżeński będzie częścią naszego małżeństwa będziemy mogli o dialogu mówić innym.
O Krucjacie Wyzwolenia Człowieka mogę świadczyć, gdy, dzięki łasce, w niej trwam.

Spotkanie pary z Polski, z Kanady oraz par ze stanu New Jersey było dla mnie ogromną radością tych rekolekcji, także dlatego, że pokazało mi, że tu w Chicago jesteśmy cząstką Ruchu, który działa na całym świecie, że tworzymy wspólnotę – dzieło Boże, które rozwija się i jest bardzo potrzebne.

Chwała Panu!
Magda Zablocki

Bardzo się cieszymy i jesteśmy wdzięczni Panu Bogu że mogliśmy uczestniczyć w rekolekcjach ORAR II , które odbyły się w Orchad Lake w stanie Michigan. Parą prowadzącą byli Danusia i Andrzej Bartosikowie wraz z ks. moderatorem Markiem Borkowskim. Od pierwszego dnia staliśmy się wspólnotą, panowała rodzinna atmosfera. Rekolekcje te były dla nas prawdziwym umocnieniem jak i drogowskazem jak dobrze wypełniać naszą posługę. Uświadomiliśmy sobie ogromną odpowiedzialność. Niesamowitym momentem była dla nas modlitwa małżeńska “oko w oko” z żywym Panem Jezusem. Utwierdziliśmy się w tym, że to jest ta droga, która chcemy iść przez życie i w tym duchu wychować nasze dzieci, ku świętości drogą ruchu światło-życie. Dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do organizacji, za czas, siłę i wolę działania.

Chwała Panu!
Lidia i Marcin Pilch

SWIADECTWO  – ORAR II
Orchard Lake Michigan – czerwiec 2018

Prowadzący: ks. Marek Borowski SAC, Danuta i Andrzej Bartosik

Rekolekcje ORAR II były dal nas niesamowitym przeżyciem.  W tych piecu dniach wiele się nauczyliśmy o celu Domowego Kościoła jako ukazanie piękna drogi świętości w jedności z współmałżonkiem oraz powołania i postawy pary animatorskiej.  Bardzo poruszyły nas nauki księdza Marka i jego słowa “Tylko zdechle ryby płyną z prądem a żywe płyną z trudem pod prąd.”  Te hasło odtworzyło nam oczy jak ważne jest podjąć wysiłek i trwać z Bogiem, aby przynosić obwity owoc.  Bez Boga nic nie możemy uczynić.

Para prowadząca ukazała nam jak istotne jest spotkanie i jak pomaga nam wzrastać duchowo.  Spotkania mają być nie towarzyskie tylko modlitewno-formacyjne.  Mamy więcej od siebie wymagać. Na przykład porządne staranne przygotowanie się na temat formacyjny i używanie tego tematu po spotkaniu w życiu codziennym.  Także wspieranie się duchowo i praktycznie nawzajem w naszym kręgu.  Trzeba z odwaga i poważnością do tego podchodzić, z prawdziwa miłością i troska o duchowość współmałżonka i reszty par w kręgu.  Nie można byle jak podchodzić do spotkania zęby tylko zaliczyć lub spotkać się i pogadać.  Jak bardzo jest ważna funkcja animatorska, aby każdego próbować łączyć i prowadzić do tego celu żebyśmy razem szli do przodu i żeby nikt nie został a tylu czy rezygnował.  Nie dopuszczalne jest, aby jakakolwiek para z kręgu nie spełniała chociażby nawet jednego ze zobowiązań.  Jest to wszystko bardzo istotne dla naszego duchowego rozwoju i małżeństwa.  Mamy z powaga podchodzić do tego spotkania, aby wracając do domu po spotkaniu była w nas nowa radość, odnowiony duch i gotowość do pracy nad sobą.  Bo mamy z tęsknota czekać na następne spotkanie z Panem i wspólnota.  Gorąca czujemy ze tej nauki rekolekcji byśmy nie docenili i nie zrozumieli, jeżeli one były by krócej niż piec dni.

Chwala Panu.
Marta i Jacek Nawrót
Cambridge, Ontario, Canada

Kochani 

Jeszcze raz dziękujemy za zorganizowanie rekolekcji ORAR II , które wniosły w nasze życie wiele dobra. Dostrzegliśmy wartość charyzmatu DK, małżeńskiej adoracji Najświętszego Sakramentu i mocy jaka z niej płynie. Widzieliśmy jak radość Boża wypełniała wszystkich uczestników. Choć większość z Was dopiero co poznaliśmy – czuliśmy się jakbyśmy byli rodzina od zawsze.

Tylko Duch Święty może zdziałać takie cuda i Jemu za to Chwała !

Ula I Andrzej Gallus